Araujo bohaterem derbów: „Powiedziałem im, że jak wejdę, to strzelę — i wszyscy się śmiali”
Ronald Araujo znów pokazał, że w Barcelonie nigdy nie można się poddawać. W derbach Katalonii z Gironą (2:1) urugwajski stoper, wprowadzony na boisko w 82. minucie jako… napastnik, został niespodziewanym bohaterem, zdobywając zwycięskiego gola w ostatnich sekundach meczu.
Z powodu licznych kontuzji w ofensywie — Ferrana, Lewandowskiego i Lamine Yamala — Hansi Flick postanowił zaryzykować. Zamiast typowej zmiany, wysłał Araujo na szpicę. Ten ruch, który początkowo wydawał się desperacki, okazał się genialny. Po centrze z prawej strony Araujo doskonale odnalazł się w polu karnym i zapewnił Barcelonie trzy punkty niezwykle ważne przed Ligą Mistrzów i El Clásico.
Po końcowym gwizdku Urugwajczyk nie ukrywał radości:
„Jestem bardzo szczęśliwy. Wiedzieliśmy, że musimy wygrać po dwóch trudnych porażkach. Girona zagrała świetnie, ale pokazaliśmy charakter i walczyliśmy do końca. Ta wygrana jest bardzo, bardzo ważna.”
Araujo zdradził też zabawną anegdotę z ławki:
„Wszyscy wiedzą, że w dzieciństwie grałem jako napastnik. Przed wejściem trener zapytał, czy dam radę z przodu. Powiedziałem chłopakom podczas rozgrzewki: ‘Jeśli wejdę, strzelę gola.’ Wszyscy się śmiali… a jednak! Jestem bardzo szczęśliwy.”
Na koniec obrońca podkreślił, jak duże znaczenie ma ten triumf dla drużyny:
„Po zwycięstwie wszystko wygląda inaczej — lepiej się trenuje, jest inna energia. Musimy dalej pracować i poprawiać szczegóły, ale ten mecz był kluczowy.”
Sport.es
