Bernal przedłuża kontrakt: „Dziś jest najważniejszy i najszczęśliwszy dzień w moim życiu”
Bernal: „Kiedy doznałem kontuzji, dostałem wiadomość od Sergio Busquetsa
Wychowanek przedłuża kontrakt z Barceloną do 2029 roku
Środkowy pomocnik Barcelony, Marc Bernal, w poniedziałek podpisał z prezesem Joanem Laportą nowy kontrakt, który obowiązywać będzie do 2029 roku. Piłkarz z Bergi, w pełni wyleczony po poważnej kontuzji, którą odniósł w poprzednim sezonie, opowiedział o swoim procesie rehabilitacji oraz podkreślił rolę Hansiego Flicka w swoim powrocie do formy.
Odnowienie kontraktu
„Dziś jest najważniejszy i najszczęśliwszy dzień w moim życiu. To marzenie każdego młodego zawodnika w klubie. Mam nadzieję, że czeka mnie tu jeszcze wiele lat” – mówił Bernal.
Kontuzja i powrót
„To był bardzo trudny rok, ale od samego początku zaskoczyła mnie postawa drużyny i sztabu. Wiedzą, jak ciężko jest dla zawodnika. Bycie tam każdego dnia ułatwiało cały proces”.
„Na ten moment nie zależy mi na grze, muszę złapać rytm. To proces. Najlepszy Bernal pokaże się w odpowiednim momencie, nie ma pośpiechu”.
Najgorszy okres był na początku, gdy nie mogłem ani chodzić, ani wstać z łóżka. To był bardzo trudny miesiąc i pół. Kiedy w końcu mogłem chodzić, biegać i dotykać piłki, poczułem się znów człowiekiem.
„Dzień, w którym wróciłem, był bardzo szczęśliwy. Wiedziałem, że nadchodzące mecze i miesiące będą wymagały spokoju. Trzeba to wykorzystać i zachować cierpliwość”.
Zaufanie klubu
„W momencie kontuzji, gdy powiedziano mi, że chcą mnie przedłużyć, byłem w bardzo trudnej sytuacji. Jestem klubowi wdzięczny za wszystko”.
Wsparcie idoli i sztabu
„Sergio Busquets jest dla mnie wzorem i jednym z moich idoli. Kiedy doznałem kontuzji, dostałem od niego wiadomość i bardzo się ucieszyłem. Mówimy tu o legendzie futbolu. Każdy ma swoją drogę”.
„Hansi Flick był przy mnie od samego początku, odwiedził mnie w szpitalu i był blisko przez cały proces rehabilitacji. Jestem mu bardzo wdzięczny za wszystko, co dla mnie zrobił” – dodał Bernal.
Najbliższe wyzwania
„Czeka nas ekscytujący mecz z PSG, jesteśmy pełni zapału i damy z siebie wszystko”.
„Wiele osób mi pomagało – rodzina, klub, mój fizjoterapeuta Borja, który bardzo ułatwił mi rehabilitację. Hansi był przy mnie przez cały czas”.
Bernal wspomniał również o kontuzji Gaviego: „Kiedy wydarzyło się to, co z Gavim, to był dla niego trudny moment po rocznej przerwie. Trzeba go wspierać i być przy nim”.
Marzenia i cele
„Nie ma znaczenia, czy gramy na Johan Cruyff, czy w Montjuïc – czujemy się komfortowo wszędzie. Na Spotify Camp Nou wrócimy, kiedy nadejdzie odpowiedni czas”.
„Nie nakładam na siebie żadnej presji ani nie porównuję się do Busquetsa. Idę własną drogą”.
„Moim marzeniem jest zdobyć z tym klubem jak najwięcej trofeów”.
„Kontuzja była trudna, ale to część futbolu. Trzeba ciężko trenować, by wrócić w jak najlepszej formie”.
Marca.com
