Julián Álvarez – „dziewiątka” wybrana przez Laportę
Argentyński napastnik Atlético Madryt to osobista słabość prezydenta Barçy, ale „Colchoneros” nie zamierzają ułatwiać rozstania ze swoją największą gwiazdą.
Początek sezonu w wykonaniu Juliána Álvareza stawia go w gronie najlepszych piłkarzy świata. Argentyńczyk błyszczał w sobotnim derbi przeciwko Realowi Madryt, ponownie przyciągając uwagę kibiców Barcelony. Wśród nich znalazł się sam Joan Laporta, który ma słabość do tego zawodnika jeszcze z czasów jego gry w Manchesterze City. Już latem 2024 Barça wykazywała zainteresowanie piłkarzem, co zostało ujawnione w programie La Posesión.
Wówczas jednak Álvarez wybrał Atlético Madryt. Klub z Katalonii w pełni ufał wtedy Robertowi Lewandowskiemu i nie mógł pozwolić sobie na kosztowny transfer. Dziś sytuacja wygląda inaczej: kontrakt Polaka wygasa po zakończeniu obecnego sezonu, a Barcelona wie, że aby rywalizować z najlepszymi w Europie, musi sprowadzić napastnika z najwyższej półki. Dlatego Julián Álvarez stał się celem numer jeden na lato 2026.
Finanse
Operacja transferowa będzie trudna, ale klub liczy na kilka sprzyjających czynników. Po odejściu Lewandowskiego z listy płac zniknie jego wynagrodzenie – 26 mln euro brutto rocznie – a do tego Barça zyska dodatkowe 12,5 mln euro „fair play” dzięki zakończeniu amortyzacji kontraktu. Łącznie klub odzyska więc 38,5 mln euro, które mogłyby zostać przeznaczone na nowy hit transferowy.
Otoczenie piłkarza również nie wyklucza zmiany barw. Agent Fernando Hidalgo powiedział: „Dziś Julián jest zawodnikiem Atlético. Zobaczymy, jak potoczą się negocjacje. Futbol jest nieprzewidywalny. Klub będzie musiał ocenić sytuację, a potem to już kwestia rozmów między wszystkimi stronami”.
Klauzula – zaporowa
Przekonanie Atlético do sprzedaży nie będzie łatwe. Álvarez ma kontrakt ważny do 2030 roku, a jego klauzula odejścia wynosi aż 500 mln euro. „Colchoneros” nie mają żadnej presji finansowej i nie chcą tracić swojego lidera, w którego mocno zainwestowali w ostatnich latach. Według prognoz Barcelona musiałaby liczyć się z kwotą minimum 200 mln euro.
Haaland w tle
Choć Julián Álvarez jest „dziewiątką” wybraną przez Laportę, w Barcelonie nie zapominają o Erlingu Haalandzie. Zbliżający się rok wyborczy w klubie sprawia, że prezydent chce zagrać mocnym transferowym asem, który rozbudzi emocje kibiców. Pomóc w tym może dobra relacja Laporty z agentką Norwega, Rafaellą Pimentą.
AS.com
